Nyaung Shwe to niewielkie miasteczko leżące nieopodal jeziora Inle lake. To tu zatrzymują się na noc podróżni, chcący poznać zwyczaje ludu Intha, zwiedzić okolice i oczywiście – popłynąć w rejs lokalną łódką. Jak się okazuje, okolice miasteczka to również świetne miejsce na rowerowy trekking.

W Nyaung Shwe nie sposób się zgubić – mamy tu trzy duże ulice i kilka pobocznych zaułków. Na tak niewielkim obszarze ściśnięte są liczne hostele, hotele i kafejki internetowe. Wzdłuż ulic ciągną się również małe restauracje i bary, przed którymi poustawiano stoiska z betelem.W ciągu dnia ulicami spacerują turyści i mieszańcy okolicznych wiosek, którzy przybyli tu na drobne zakupy. Wokół biegają i psocą dzieci – ich ojcowie od świtu czekają nad kanałem na turystów spragnionych rejsu po Inle Lake.Wieczorami w knajpkach tętni życie. Większość z nich usytuowana jest wzdłuż głównej ulicy Yone gyi Road. Warto wybrać się tam na kolację – my szczególnie polecamy Sin Yaw Restaurant.Nie dość, że jedzenie mają tu przepyszne, to jeszcze obsługa jest niezwykle uprzejma i pomocna.

Jak się okazuje, knajpka cieszy się dobrą opinią również na TripAdvisor:

https://pl.tripadvisor.com/Restaurant_Review-g303662-d4039789-Reviews-Sin_Yaw_Restaurant-Nyaung_Shwe_Shan_State.html

Nyaung Shwe leży tuż nad jeziorem – z Inle Lake łączy je długi kanał wodny. Jak już pisaliśmy, okolica jest tu bardzo malownicza: jezioro położone jest wśród gór, otoczone pływającymi wioskami i obrośnięte gęstą roślinnością. Najczęściej podziwia się ten krajobraz z pokładu łódki, jednak nie jest to jedyny sposób na zwiedzenie okolicy.Drugą metodą jest zaopatrzenie się w mapę i wypożyczenie roweru. Leniwa, całodniowa wyprawa rowerowa to wspaniały pomysł na spędzenie dnia nad jeziorem. Malownicza trasa prowadzi przez kilka wiosek oraz niezliczone pagórki, z których rozciąga się niesamowity widok na rozlewiska, pola uprawne i wzgórza południowego stanu Shan.Przejażdżkę najlepiej zacząć od lewej strony jeziora. Trasa prowadzi równolegle do brzegów Inle Lake, miejscami nieco się od niego oddalając.W około 30 min. można dojechać do Khaung Daing’s Hot Springs. Jest to typowo turystyczna atrakcja: wstęp kosztuje 10$, a woda z gorących źródeł została skierowana do małych basenów. Zdecydowanie można sobie darować przystanek w tym miejscu. Znacznie ciekawsze są widoki otaczającej przyrody:Oraz małe wioski, przez które prowadzi droga.Jedna z nich jest wioska Khaung Daing położona na północno-zachodnim brzegu jeziora.Jej mieszkańcy znani są z produkcji makaronu i wyrobów sojowych. Można tu podejrzeć, jak suszą na słońcu ziarna słonecznika i tofu zrobione z żółtego groszku.W okolicy jest też mała restauracyjka, do której warto zajrzeć na lunch.

W wiosce Khaung Daing można wynająć łódkę, która wraz z rowerami przeprawia turystów na drugą stronę jeziora.Dzięki temu powrotna trasa trekkingu przebiega inną drogą. Sam rejs łodzią jest oczywiście dodatkową, wspaniałą atrakcją:Łódka płynie do Main Thauk, skąd można ruszyć prawą stroną jeziora w kierunku Nyaung Shwe.Dalsza trasa jest równie malownicza:Ostatnim przystankiem może być sławna winiarnia: Red Mountain Estate.Prowadzi do niej droga wiodąca w górę malowniczego zbocza.Okalające ją ogrody i plantacje wyglądają przepięknie.Na szczycie wzgórza usytuowana jest winiarnia i restauracja z pięknym widokiem z tarasu:Winiarnia kusi ofertą przetestowania swoich najbardziej znanych win. Zestaw testowy kosztuje 5 000 Ks – jest to porcja dla jednej osoby. W jego skład wchodzą cztery gatunki wina oraz drobna przekąska.Odwiedzenie winiarni późnym popołudniem to bardzo dobry pomysł. Jest tu bardzo nastrojowo – nawet jeśli zbiera się na burzę!Z winiarni jest już blisko do Nyaung Shwe. My tę trasę przebyliśmy już po ciemku, i to w trakcie monsunowej burzy – niezbędny był więc przystanek w przydrożnym barze:Jej właściciel poratował nas rozgrzewającym naparem z imbiru i limonki.Praktyczne wskazówki:

  • Do Nyaung Shwe z miasteczka Nyaung U (Bagan) można dotrzeć luksusowym, nocnym autokarem (posiada np. fotele rozkładane do pozycji leżącej) – na przełomie sezonu turystycznego bilety należy kupić z dwudniowym wyprzedzeniem. Bilet kosztuje 18000 Ks od osoby, a autokar wyrusza o 20:30.
  • Z Nyaung U codziennie o 19 wyrusza autokar o nieco niższym standardzie – ten częściej wiezie Birmańczyków. Na szczęście nie jest to straszny złom, ale komfort podróży może być różny. Nam do około 23:00 w TV puszczane były lokalne serialne i skecze – i to na cały regulator. Około 21:30 autokar zatrzymuje się na kolacje w lokalnej jadłodajni – jest tu stosunkowo drogo (za jedną porcję chicken curry z ryżem i dwoma piwami zapłaciliśmy 7000 Ks). Trasa do około 2 w nocy jest całkiem przyjemna, jednak później droga robi się bardzo kręta i szybka jazda u wielu osób wywołuje nieprzyjemne sensacje… Warto mieć ze sobą aviomarin. W Inle autokar jest o 4:30 nad ranem.
  • Niezależnie od rodzaju autokaru pamiętajcie o szalejącej w nich klimatyzacji – jest na prawdę zimno i przydają się ciepłe bluzy. Nad jeziorem z kolei przydadzą się cienkie kurtki przeciwdeszczowe – pogoda bywa tu kapryśna.
  • Wstęp na obszar jeziora Inle kosztuje 12 500 Ks / os.
  • Jednym z wartych polecenia miejsc do spania jest Teakwood Hotel , położony na u. Kyaung Taw Anouk.

  • W lokalnym sklepiku w Nyaung Shwe można kupić butelkę wina za 16 – 21 000 Ks.
  • Wynajem łódki w wiosce Khaung Daing kosztował nas 7 000 Ks (za 4 osoby).