Wzdłuż zachodniego wybrzeża ciągną się liczne hotele oraz bungalowy do wynajęcia. Wybór jest ogromny, zarówno jeśli chodzi o rodzaj lokum, jak i cenę. Jak wybrać hotel, który będzie najlepiej dopasowany do naszych oczekiwań?

Ko Lanta, plaża

Zdjęcia w Internecie nie pokazują w 100% rzeczywistych warunków hotelowych – to w sumie żadne odkrycie. Nie oddają one uroku bungalowów i jednocześnie ukrywają wady zakwaterowania. Na zdjęciu nie widać, czy bungalow jest otoczony zielenią, czy łazienka jest schludna, lub że aktualnie na plaży stoi wielka koparka. Ze zdjęcia lub opinii w internecie nie poznamy, czy w domkach wokół naszego przebywają właśnie rodziny z licznymi, krzyczącymi dziećmi… Dlatego warto zobaczyć wszystko na własne oczy.

Jeśli nie chcecie jechać ‚w ciemno’, to polecamy wyjście kompromisowe. Najlepiej zabukować sobie pierwszą noc przez Internet – tak dla własnego komfortu, w końcu ciężko o jakościowe poszukiwania cudownego miejsca z wielkim plecakiem na ramionach. Pierwszego dnia pobytu, zwiedzając wybrzeże na skuterze, warto od razu zaglądać do wszystkich hotelików przy plażach. Na własne oczy przekonacie się, czy są to miejsca spełniające Wasze oczekiwania. A wybór jest na prawdę ogromny! Od skromnych pokoi w małych hotelikach, poprzez bungalowy o najróżniejszym standardzie, aż po apartamenty w drogich resortach wypoczynkowych. Wszystkie hotele są usytuowane wzdłuż zachodniej linii brzegowej – poszukiwania są łatwe i przyjemne. Taki objazd okolicznych hoteli to też dobra okazja do stargowania ceny, co – robiąc rezerwację przez Internet – jest raczej niemożliwe.

Nasz pierwszy hotel, który wykupiliśmy na jedną noc przez internet, to Kantiang Bay View Resort. Spory i ładny pokój z łazienką kosztował 600THB. Niestety późno w nocy, tuż przed położeniem się spać, odkryliśmy w łóżku… pluskwy! Co gorsza, nikt na początku nie chciał nam pomóc. Obsługa tłumaczyła, że właściciele już śpią i dopiero rano zobaczą, w czym problem. Po większej awanturze (i groźbie zamieszczenia zdjęć w necie) ktoś wreszcie łaskawie do nas zajrzał. 20 pluskiew na poduszce wystarczyło, żeby w 3 sekundy znalazł się nowy pokój. Sam hotel był schludny i czysty, więc to pewnie kwestia jednego materaca… Tak czy inaczej wrażenie pozostało i do tego hotelu już nie wrócimy. I na wszelki wypadek – nie polecamy.

Po tej jednej nocy przenieśliśmy się do Blue Adaman Lanta Resort. Jest on dowodem na to, że warto szukać hotelu jeżdżąc skuterem po wybrzeżu. Bungalow – bez specjalnych luksusów, ale z ładnym wnętrzem, schludny i czysty – kosztuje tu 700THB.

Ko Lanta, hotele

Cały kompleks wygląda bardzo atrakcyjnie. Domki położne są na ładnym, zielonym terenie, tuż obok basenu. A w basenie woda ciepła jak zupa.

Ko Lanta, hotel

Ko Lanta, hotele

Obok basenu hotel ma zejście na plażę, a w morzu woda jeszcze cieplejsza niż w basenie! Na plaży pusto i romantycznie.

Ko Lanta, hotel, plaża

FILM

Przy zejściu na plażę znajduje się studio masażu – tuż nad samą wodą, więc szum fal i piękny widok na morze zwielokrotniają relaks podczas masowania.

Ko Lanta, hotel, masaż

Ko Lanta, hotel, masaż

Hotel mieści się na zachodnim wybrzeżu,a  tu wieczorem potrafi być bardzo przyjemnie:

Koh Lanta nocą

Innym ciekawym miejscem, na które natknęliśmy się zupełnym przypadkiem, jest hotel blisko strefy po tsunami. Jadąc wschodnim wybrzeżem na południe wyspy można dotrzeć do miejsca, w którym praktycznie kończy się droga. Dalej jest już tylko stromy zjazd w dół do kompleksu hotelowego. Wygląda on na prawdę niecodziennie:
Ko Lanta, hoteleKo Lanta, hotele

Hotel ten otwarty jest tylko w sezonie. Jeśli lubicie oryginalne miejsca to na pewno warto tam zajrzeć!

Ko Lanta, hotele

Ko Lanta, hotele