Północno-zachodnie wybrzeże Birmy znane jest głównie ze swojej turystycznej stolicy: Ngapali. Ten popularny wśród zamożniejszych turystów kurort zasłynął nie tylko idyllicznymi plażami o białym piasku, ale i luksusowymi resortami. Dla backpackerskiego podróżnika drogie hotele brzmią niezbyt zachęcająco… Jak się okazuje, zupełnie niesłusznie.

Ngapali (wymawiane: napali) to ciągnąca się wzdłuż wybrzeża malutka miejscowość, funkcjonująca głównie dzięki turystom. Od strony lądu, wzdłuż jej głównej (i jedynej) drogi, pobudowano szereg  ukrytych w zieleni restauracyjek.Po ich przeciwnej stronie znajdują się hotele – resort za resortem, każdy leżący tuż przy plaży noszącej tę samą nazwę, co miasteczko. Może nie byłoby w tym miejscu nic szczególnego, gdyby nie kilka istotnych faktów:

HOTELE

To nieprawda, że w Ngapali spać można tylko w bardzo drogich resortach. Oczywiście, koszty noclegów są tu wyższe niż w innych miejscowościach, jednak przed sezonem można znaleźć dwuosobowy pokój w przystępnej cenie (szczególnie, jak na oferowane tu, bardzo dobre warunki). Wybór jest spory. Najtańsze noclegi są rzędu 25 000 Kj za pokój (ok 18$) – to w hostelu położonym nieco dalej od plaży. Hotele o wysokim standardzie liczą sobie od około 40$ za pokój, do kilkuset, bo i takie są w Ngapali. Cenę pokoju łatwo znegocjować, pod warunkiem, że jesteśmy poza sezonem – od listopada większość pokojów jest już zarezerwowana, a ich ceny szybują w górę.

Royal Beach Motel – to hotel zdecydowanie warty polecenia. Pokoje (oczywiście z łazienką) wyposażone są w komplet ręczników, lodówkę, świeczki antykomarowe i sprey zabijający owady. Jak na birmańskie wybrzeże to na prawdę luksus. Za pokój dwuosobowy (Garden View Downstairs) zapłaciliśmy 42$ /noc (wynegocjowaliśmy również rowery w cenie pokoju).

Obsługa jest tu przemiła. W ramach śniadań na gości czeka bufet: jajecznica, jajka sadzone, tosty i naleśniki, a także potrawy lokalne, takie jak makaron i smażone warzywa. W barze świeżo wyciskany sok kosztuje 2000Ks (6zł), puszka coli 1000Ks.

Sam hotel położony jest bardzo blisko plaży, na której ustawiono kilka hotelowych leżaków. Przed sezonem jest tu zupełnie pusto.Ngapali plaża

RESTAURACJE

Mitem jest również pojawiająca się często informacja, że w Ngapali nie ma gdzie zjeść. Wzdłuż głównej uliczki jest co najmniej kilkanaście małych knajpek, które kuszą zarówno w porze lunchu, jak i obiado-kolacji. Różną się między sobą cenami, obsługą i wyglądem – od eleganckich restauracji po małe knajpki bez obrusów. Co prawda nie są to miejsca, w których jadają lokalni mieszkańcy – to jadłodajnie nastawione na przyjezdnych. Nie zmienia to jednak faktu, że kilka dni w Ngapali okazało się dla nas kulinarną przygodą!Ukochanym przysmakiem Birmańczyków są kraby. Podobno, gdy zamożniejsi mieszkańcy Yangonu przyjeżdżają wypocząć w Ngapali, nie interesuje ich żadna inna potrawa. Najpopularniejszym daniem są steam crab, czyli kraby gotowane z trawą cytrynową i podawane sauté, w całości. Cóż, prawda jest taka, że to właśnie w Ngapali jedliśmy najpyszniejsze kraby ever! Poniżej znajdziecie informacje o tym, które restauracyjki polecamy, i w której koniecznie należy takie kraby zamówić:

MIN THU

Knajpka położona na lewo od wyjścia z hotelu Royal Beach, najwygodniej przyjechać tu rowerem. To zdecydowania nasza ulubiona tutejsza restauracja.Tytułowy właściciel, Min Thu, jest skorym do pogawędek, radosnym Birmańczykiem, z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w prowadzeniu restauracji. Swoją pasję odziedziczył po ojcu, który otworzył tu restaurację zaraz po tym, jak w Ngapali zbudowano pierwszy hotel. W kuchni rządzi żona właściciela – wszystko gotowane jest tradycyjnie na węglu drzewnym. Stałymi gośćmi są tu Birmańczycy przyjeżdżający z Yangon, a to jest dobra rekomendacja. W sezonie należy robić rezerwację.

Obowiązkowym daniem, na które należy się skusić, jest Steam Crab – to w tej knajpce jedliśmy największe i najlepsze kraby. Dla miłośników słodkich potraw idealne jest Coconat Prawn Curry– to charakterystyczne dla tego regionu Birmy danie jest po prostu przepyszne. Bardzo smaczne są również Grilled Prawns. Drinki, np. Mohito i Pinacolada, smakują tu całkiem nieźle i są niedrogie.

NGAPALI KITCHEN

Tu warto skosztować dań przyrządzanych w ceramicznych garnuszkach, jak potrawka z kraba: Clay Pot Crab in Spice Coco Milk (6000 Ks) lub przepyszne, słodkie danie z bakłażanem: Egg Plant with prawn meat in Clay Pot (4000Ks). Smaczne są również owoce morza smażone w cieście, np. Squid Tempura (4000 Ks) oraz sałatki (np. Tomate Salad za 1500Ks oraz Avocado Salad za 2000ks). Każde danie główne serwowane jest z ryżem, dokładanym na życzenie podczas posiłku.

Ceny napojów:

Myanmar Beer (butelka) 2500 Ks

Cola (puszka) 1000 Ks

Pinacolada 2000 KsTWO BROTHERS

W tej restauracji polecamy skosztować tuńczyka! White Tuna podawany jest w postaci pysznego filetu, zupełnie nie przypominającego w smaku tuńczyka, jakiego znamy. Ryby z grilla, jakie tu serwują, są smaczne, ale nie zachwycają. Z naszych doświadczeń wynika, że jest to bardzo częste zjawisko w Birmie – mimo dostępu do świeżych, najróżniejszych ryb, nie są one umiejętnie przyrządzane / grillowane. A może to tylko porównanie z Indonezją, gdzie w Lauan Bajo jedliśmy najpyszniejsze świeże ryby… Na szczęcie brak pysznych ryb rekompensują pyszne owoce morza:Ngapali jedzenie seafood

NGAPALI BEACH

Plaże na zachodnim wybrzeży Birmy z reguły są bardzo atrakcyjne. Piasek jest drobny i jasny, woda przejrzysta, a linia brzegowa tworzy malownicze zatoczki. Część z plaż jest zadbana i wysprzątana, ale inne obfitują w wyschnięte glony i liście. Jedną z najładniejszych plaży, jaką widzieliśmy w Birmie, jest właśnie Ngapali beach.

Plaża osłonięta jest od lądu gęstym lasem palmowym, w którym poukrywane są liczne hoteliki:Ngapali resortI gdzieniegdzie prywatne wille.Ngapali beach jest bardzo rozległa – i bardzo piękna.Plaża przed hotelem Royal Beach wygląda naprawdę urokliwie:To idealne miejsce na relaks.Piasek jest jasny i gładki. Każdego dnia można na nim znaleźć różne dziwa wyrzucone przez morze:Plaża jest też pełna życia. Malutkie kraby kopią tu swoje norki – z wygrzebanego piasku lepią malutkie kuleczki, i układają je w rozmaite wzory:W przybrzeżnych lasach żyją gigantyczne, jaskrawo zielone pasikoniki:Można je spotkać też na plaży, choć ta należy głównie do ich brązowych (i jeszcze większych) kuzynów. Cykl życiowy tych brązowych stworzonek uzależniony jest właśnie od piasku: przylatują złożyć w nim jaja, po czym umierają – łatwo natknąć się na ich suche szkielety. W okresie lęgu piasek dosłownie drży od mikroskopijnych, prawie przezroczystych maleństw, skaczących po plaży – to na prawdę niecodzienne zjawisko!Wieczorem plaża Ngapali tez zachwyca. Gdy przychodzi odpływ, piasek nabiera kontrastowych barw i układa się w zadziwiające wzory:Zachodzące słońce wprowadza romantyczny nastrój – kolory, w zależności od dnia, mienią się wszystkimi odcieniami błękitu:Ngapali plażaLub żarzą się ognistymi barwami:Ngapali sunsetI ten uśmiechnięty księżyc!

WIOSKA RYBACKA

Spacer plażą Ngapali jest nie tylko przyjemny, ale i ciekawy.Miasteczko z obu stron graniczy z małymi wioskami. Na południowym krańcu plaży znajduje się wioska rybacka Jate Taw. W ciągu dnia mieszkańcy suszą na plaży Ngapali setki złowionych ryb.Tutejsi mieszkańcy, nie zważając na skwar, pracują całymi rodzinami:Popołudniowe słońce sprawia, że cała okolica nabiera niesamowicie intensywnych barw – piasek, palmy, niebo – i niebieskie sieci wyglądają wręcz bajkowo.Plaża kończ się skalistym, lokalnym portem.To z tego miejsca plaży prowadzi ścieżka w głąb lądu. Można nią przejść do głównej szosy, po drodze mijając ukrytą wśród palm wioskę.Ngapali to miejsce idealne na kilka dni relaksu. Można tu do woli cieszyć się słońcem, ciepłą wodą, pysznym jedzeniem. A jeśli jesteście spragnieni ruchu i dodatkowych przeżyć – polecamy krótkie wycieczki, czy to rowerze, czy łódką.

Wielu podróżnych, jakich mieliśmy przyjemność spotkać, ma na Birmę bardzo konkretny plan:  Yangon, Bagan, Inle lake. Nic dziwnego – to najbardziej znane must see Birmy. Jeśli jednak możecie pozostać tu nieco dłużej, nie uciekajcie zaraz po zwiedzeniu tych trzech miejsc! Jak widzicie, birmańskie wybrzeże ma również wiele do zaoferowania.

Praktyczne wskazówki:

  • Bilety samolotowe z Inle Lake do Thandwe kosztowały 89$ od osoby (w cenie biletu drobny poczęstunek na pokładzie: croissant, ciastko i kawa). Bilety kupiliśmy w biurze podróży w Mandalay.
  • Na lotnisku można wymienić walutę – uważajcie jednak na to, jakie macie banknoty. Nawet najmniejsza skaza (plamka lub dziurka) na euro spowoduje, że banknot nie zostanie przyjęty do wymiany.
  • Bagaże odbiera się już po wyjściu z lotniska, nie martwcie się – są tam dobrze pilnowane. Żeby je odebrać należy pokazać naklejkę, jaka została przyczepiona do biletów w porcie wylotu.
  • Bardzo dobrym rozwiązaniem jest wypożyczenie rowerów – to nimi codziennie jeździliśmy do knajpek ulokowanych wzdłuż głównej drogi wybrzeża.
  • Na pewno lepiej być tu przed sezonem – począwszy od 5 listopada zaczęło przybywać coraz więcej turystów, podczas gdy w październiku byliśmy chyba tylko my.
  • Jeżeli nie macie wcześniej zarezerwowanego pobytu radzimy Wam następujący manewr: umówicie się z taksówkarzem na konkretną kwotę, w ramach której pokaże wam 10 hoteli (my umówiliśmy się 10 000 Ks).
  • Aby dojść do wioski Jate Taw należy kierować się plażą na południe – po około dwóch kilometrach dotrzecie na miejsce.